niedziela, 7 lutego 2016

O tym jak saczęłam fyprofadzać Matkę na spacery

Matka jest niby taka kreatyfna, a ciągle profadza mnie w te same miejsca. No to ja postanofiłam to smienić. Trochę trfało zanim do Matki dotarło co jej sugeruję, ale f końcu się domyśliła. Polegało to na tym, sze najpierf to ona fybierała trasę szybkich spaceruf, a ja siłą szeczy się poddafałam. Nudne to było, bo snałam wszystkie miejsca do obfąchania. Nic nofego się nie działo, a ja kciałam pokasać f innych miejscach na ośce, sze tu jestem. Fięc saczęłam Matkę ciągnąć. Ona najpierf myślała, sze ja kcę iść do tramfaju, tak jak jeścimy do pracy. F końcu jednak sarysykofała i dała się poprofadzić. I nafet jej się to spodobało. Tak fięc od paru dni ja fyprofadzam Matkę na spacer. Sikam f nofych miejscach – niech inne psy fiedzą sze tu mieszkam! Matce tesz się podoba chodzenie nofymi ścieszkami. A ja nie jestem taka nudna jak ona i codziennie idziemy nofą trasą!

P.S. Te śliczne szelki dostałam od Cioci Dominiki. Moszecie je u nas samafiać, ale nie tylko takie, bo Ciocia Dominika szyje ruszne fajne szelki, kokardy i smycze. Sami zobaczcie: LOVOLDO




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza